Juan Miguel
Artigas Azas

Pielęgnice - moja miłość                 English version

Rozmowa z  Juanem Miguelem Artigas Azasem, badaczem pielęgnic

Juan podczas fotografowania

Ryby akwariowe zainteresowały Cię już wtedy, gdy miałeś 6 lat i po raz pierwszy zobaczyłeś kilka pielęgnic płynących wzdłuż brzegu laguny i patrzących na Ciebie z ciekawością. Jak sam powiedziałeś: ciekaw byłeś jak te zdumiewające stworzenia umieją przeżyć pod powierzchnią wody. Czy nadal jesteś zafascynowany ich środowiskiem i ich zachowaniem?

Nic nie da się porównać do wrażenia jakie może coś wywrzeć na tobie, kiedy jesteś jeszcze dzieckiem, ten szczególny rodzaj uczucia jakie żywisz do pewnych rzeczy i to zadziwienie jakie rośnie wewnątrz ciebie, kiedy coś dosłownie poraziło twoje myśli. Tak właśnie stało się ze mną w przypadku świata ryb. Faktycznie jestem zafascynowany rybami i ich zachowaniem od czasu, kiedy byłem jeszcze dzieckiem, kiedy to niemal bez przerwy szukać mogłem jakichkolwiek informacji związanych z tym tematem, występujących w postaci drukowanej, kiedy mogłem czytać je natychmiast i ponownie próbować odnaleźć najmniejszy choćby nowy fragment, który pomógłby mi się dowiedzieć nieco więcej niż dowiedziałem się podczas ostatniego czytania.

Oczywiście tamten czas i tamto zaangażowanie rozwinęło się i ewoluowało w wielu kierunkach. Zainteresowanie rybami poprowadziło mnie do wielu innych związanych z tym tematem spraw. Mogę śmiało powiedzieć, że wszystko to sprawiało mi radość na tyle, na ile powiązane było z rybami. Wraz z poznawaniem świata ryb przyszła potrzeba uczenia się języka angielskiego, co pozwoliłoby mi zrozumieć wszystkie informacje, które niestety nie były dostępne w języku hiszpańskim kiedy byłem jeszcze dzieckiem. Potrzeba zbudowania pierwszego akwarium a później tylu, ile mieściło się w moim pokoju, potrzeba stworzenia warunków w których mógłbym obserwować zachowania rozrodcze ryb. Potem przyszła potrzeba podróżowania do wszystkich tych fantastycznych miejsc, gdzie mógłbym szukać ryb, połączenie mojego hobby fotograficznego z hobby dotyczącym ryb tak, żebym nauczył się wykonywać zdjęcia pod wodą, nawiązywanie kontaktów z ludźmi, podobnymi do mnie, z całego świata aby móc dzielić się wiadomościami dotyczącymi tego tematu, które na początku były jeszcze tak niewystarczające. To zainteresowanie rybami przyniosło mi tak wielu cudownych przyjaciół i tak wiele doświadczeń i nadal mogę powiedzieć, że ciągle jestem zafascynowany rybami. Fakt, że mieszkają w środowisku tak innym od naszego, ich uroda i ich fascynująca ewolucja w tak wielu kierunkach, ciągle wydają mi się nieprawdopodobne. Tak, nadal jestem zafascynowany pielęgnicami i wszystkimi, pozostałymi rybami.

Hodujesz pielęgnice nieprzerwanie od 1978 roku a Twoja wielką miłością są pielęgnice z Centralnej Ameryki, a czy pamiętasz pierwszy gatunek ryb jakie hodowałeś?

Moją pierwszą rybką była złota rybka. Hodowałem ją kiedy miałem 6 lat. Mając jednak matkę, która była wręcz fanatyczką sprzątania, łatwo mógłbym zostać zmuszony do czyszczenia każdego ziarenka podłoża raz w tygodniu. To było rzecz jasna zbyt dużo dla mnie i dla rybki – wolałem raczej wyjść i pobawić się z przyjaciółmi. Miłość do ryb przetrwała jednak i powróciła kiedy mogłem już hodować je zupełnie sam.

W mojej gorączce zmuszającej mnie do przeczytania wszystkiego, co było związane z rybami, natrafiłem pewnego, dnia w sklepie z rybkami, na Encyklopedię ryb tropikalnych. Natychmiast uderzyła mnie ilustracja na okładce, przedstawiająca samicę Thorichthys meeki, strzegącą swojego narybku w pięknie zaaranżowanym akwarium. Zdjęcie zostało wykonane przez Hansa Joachina Ritchera, wspaniałego wschodnioniemieckiego fotografa. Jeszcze bardziej zadziwił mnie fakt, że ryba ta występuje w moim własnym kraju! W tym czasie zaplanowanie podróży do miejsca, gdzie występowała ona w środowisku naturalnym, nie było dla mnie łatwe, ale z całą pewnością marzenie to, postawiłem wśród tych o najwyższym priorytecie. Poza tym, moment kiedy dowiedziałem się, że tak piękna ryba zamieszkuje na terenie mojego kraju, spowodował, że zacząłem sprawdzać każdy, najmniejszy nawet zbiornik z wodą, w poszukiwaniu ryb. Realizując marzenie z dzieciństwa raz za razem stawałem zafascynowany rybami odnajdywanymi w każdym z przeszukiwanych miejsc. Thorichthys meeki spowodowała, że byłem zainteresowany głównie pielęgnicami, ale mogę dziś spokojnie powiedzieć, że tak jak pielęgnice, interesują mnie wszystkie ryby występujące na obszarze Centralnej Ameryki.

Wracając jednak do Twojego pytania, pierwszą pielęgnicą jaką hodowałem jeszcze nawet przed meeką, była Archocentrus nigrofasciatus, pielęgnica zebra, i jak to ma miejsce w przypadku wielu innych akwarystów na całym świecie, zakochałem się w niej kiedy po raz pierwszy zobaczyłem jej tarło. To utrwaliło moją więź z pielęgnicami na zawsze.

Wiele z Twoich ryb, było odłowionych osobiście przez Ciebie. Czy zechciałbyś nam opowiedzieć jak czujesz się nurkując i obserwując ten tajemniczy podwodny świat i jego mieszkańców? Jakie było Twoje najbardziej niezapomniane doświadczenie związane z nurkowaniem?

Zacząłem obserwować pielęgnice wiele lat temu i do dziś nie mogę przestać tego robić. Uczucie jakie rodzi się gdy jesteś tam, razem z nimi i w ich świecie, jest trudne do opisania słowami – kiedy tam jesteś, patrząc na nie stajesz się choć na chwilę częścią ich świata i zapominasz o czymkolwiek innym, zaabsorbowana tym nieprawdopodobnym pięknem i tą dopracowaną w szczegółach ewolucyjną równowagą, stworzoną przez naturę. Jest to niemal uduchowiony moment, kiedy wszystkie myśli o strachu, odpowiedzialności, stresie, wyznaczonych spotkaniach i tym podobnych po prostu znikają, opuszczają cię tam, ciebie i ryby, zostawiając spokój w twoich myślach i miłość w sercu.

Byłoby dość trudno wyróżnić jakieś jedno, szczególne doświadczenie związane z nurkowaniem, jako najbardziej niezapomniane ale mogę wymienić kilka nieprawdopodobnych miejsc do nurkowania, które przychodzą mi na myśl jako pierwsze: źródła Media Luna w San Luis Potosi, laguna z rwącą wodą w Belize, Puente de Dios w San Luis Potosi, Rio San Jose w Costa Rica, Poza de la Cecerra w Coahuila, Cenote Azul w Quintana Roo. W czasie jednego z nurkowań mogłem obserwować całe tarło w pełni dojrzałej pary Thoricchthys helleri w rzece dżungli Campeche, to było coś naprawdę godnego uwagi!

Trzymasz swoje ryby w specjalnym pomieszczeniu w domu, gdzie wybudowałeś wiele urządzeń ułatwiających utrzymanie zbiorników, ile godzin spędzasz każdego dnia opiekując się swoimi pupilami?

No cóż, muszę się do czegoś przyznać – jestem leniwy. Nie przypominam sobie ile godzin spędziłem podmieniając wodę moim rybom i czując się wspaniale wiedząc, że działam dla ich dobra. Z drugiej strony, w miarę jak wzrastała liczba zbiorników, liczba godzin spędzonych na pracy rosła i rosła. Jako że lubię tworzyć swój własny sprzęt i projektować moje filtry, zdecydowałem się na zaprojektowanie prostego ale efektywnego systemu automatycznej podmiany wody, który mógłby się przysłużyć i mnie i moim rybom. Powstał on na bazie nieustannej, powolnej wymiany i używam go przez ostatnich 10 lat z doskonałym rezultatem. Ciągle jednak potrzebuje nieco czasu na czyszczenie filtrów gąbkowych, których używam w mniejszych zbiornikach, czyszczenie i wymianę wkładów w większych filtrach i oczyszczanie podłoża. Teraz, kiedy wzrosła ilość czasu jaki poświęcam na pracę zawodową, spędzam niestety bardzo mało czasu w moim pokoju z akwariami, tyle tylko, żeby nakarmić ryby i sprawdzić czy wszystko jest w porządku, nadal jednak jest to najjaśniejszy moment dnia! I uwierz mi, moje ryby nie przejmują się tym tak bardzo jak ja, do tarła dochodzi niemal cały czas.

Napisałeś wiele artykułów o pielęgnicach. Ostatni jaki czytałam dotyczył prawdziwego klejnotu znalezionego na terenie starożytnej cywilizacji Majów, rozciągającej się od miasta Veracruz do Północnej części Gwatemali i Hondurasu, myślę tu o Thorichthys pasionis. To prawdziwie piękna i niezwykła ryba, a jaka jest Twoja ulubiona pielęgnica?

Jestem zakochany w całym rodzaju Thorichthys. Pływałem już ze wszystkimi i fotografowałem wszystkie gatunki pod wodą, w ich naturalnym środowisku. Hoduję osiem różnych gatunków w moich akwariach i kocham je wszystkie! Moja ulubiona? Stawiasz mi naprawdę trudne pytanie. Jest pięć które sobie cenię szczególnie wysoko i przykro mi ale naprawdę nie potrafię wybrać jednego gatunku choć bardzo się starałem.

Pierwszym jest Herichthys labridens, jego przedstawiciele zamieszkują dolinę Rioverde w San Luis Potosi. Lubie zmiany ubarwienia i interesujące zachowania tej ryby na równi z jej silną osobowością. Piękno tej ryby idzie w parze z pięknem środowiska jakie zamieszkuje, w źródłach doliny Rioverde.

Kolejną faworytką jest Theraps coeruleus, który zamieszkuje rzekę Tulija w Południowym Meksyku. Także i ten gatunek hoduję w domu, jest to nie większa niż 15 centymetrów (duże już samce) pielęgnica u której to samica strzeże terytorium wybierając sobie partnera spośród zalecających się samców. Zmiany ubarwienia charakterystyczne dla każdej fazy reprodukcji są naprawdę godne uwagi.

Następnym ulubionym gatunkiem jest Archocentrus nanoluteus, nieprawdopodobnie piękna mała pielęgnica z Panamy, którą także hoduję w domu. Ta ryba jest być może najmniejszą pielęgnicą z Centralnej Ameryki a samce tego gatunku osiągają zaledwie 10 cm wielkości.

Juan podczas podglądania swoich ulubionych ryb

Wysoko wśród ulubionych stoi także Tomocichla underwoodi, pielęgnica z basenu San Juan, z Kostaryki i Nikaragui. Ta żywiąca się liśćmi pielęgnica jest silną, żywotną rybą zamieszkującą szybko płynące rzeki – dorasta do ponad 40 cm długości! Sytuacje, w których pływałem pomiędzy przedstawicielami tego gatunku były naprawdę inspirujące, zarówno ze względu na ryby jaki na ich środowisko.

I ostatnia choć nie najmniej istotna, moja pierwsza miłość Thorichtyhys meeki, pielęgnica Meeka!

Czy mógłbyś powiedzieć nam coś o obecnym stanie Twoich zbiorników i o planach na przyszłość. Pracowałeś ostatnio dużo w pomieszczeniu z akwariami, jakieś pomysły na kolejne zbiorniki?

Na stanie mam obecnie 28 zbiorników. Największy zbiornik ma 800 litrów. Mam też cztery po 400 litrów, trzy 300 litrowe i we wszystkich tych zbiornikach trzymam głównie pielęgnice z kilkoma innymi rybami jako że próbuje utrzymać akwaria biotopowe. Mam także trzy zbiorniki po 250 litrów, pięć razy po 130 litrów, sześć 60 litrowych i trzy 40 litrowe akwaria, w których trzymam głównie ryby z rodzaju Goodeidae, Cyprinodontidae, Poecilidae oraz Characidiae. Moja powierzchnia przeznaczona na akwaria jest obecnie całkowicie wykorzystana i niestety nie ma miejsca na żaden nowy zbiornik.

Mam takie marzenie, jeszcze z czasów dzieciństwa, żeby zbudować akwarium wielkości sadzawki dla moich pielęgnic. Ostatnio zweryfikowałem to marzenie i planuję przenieść się i zbudować kilka 10.000 litrowych zbiorników dla ryb z Centralnej Ameryki, a także kilka basenów dla zagrożonych wyginięciem Cyprinodonti. Mógłbym tam przenosić w okresie lata także niektóre z moich pielęgnic.

The Cichlid Room Companion istnieje od kilku lat, czy pamiętasz swój pierwszy artykuł, swoją pierwszą tapetę, swoje pierwsze kroki w tej działalności?

Myślę, że dla zachowania porządku powinienem powiedzieć najpierw o Cichlidae on-line, elektronicznym magazynie poświęconym pielęgnicom, który liczy obecnie ponad 2000 subskrybentów. Od samego początku istnienia Internatu, kiedy oznaczał on połączenie dla studentów lokalnego Uniwersytetu, to jest od 1994 roku, szybko stałem się jego fanem. Nie wykładałem na Uniwersytecie ale miałem tam kontakty, które pozwalały mi dzielić się wiadomościami. Po pewnym czasie, w czerwcu 1995 roku, dowiedziałem się czytając newsgroups, że Kevin Carpenter, niezwykle utalentowany informatyk programista z Saint Louis Missouri, stworzył serwis “chat”. Stworzył on Fishroom (http://kplace.monrou.com/) który był ewolucją od gry MUD (Multi User Dungeon) i skierowany był na rozmowy o rybach na wielu wirtualnych kanałach, jako że Kevin jest opętany na punkcie akwariów morskich. Szybko stałem się fanem tego miejsca gdzie, jak wielu innych, spędzałem wiele godzin w tygodniu, przez kilka lat gawędząc z akwarystami z całego świata i zawiązując przyjaźnie. Wkrótce przejąłem kontrolę nad działalnością Cichlid Room i zacząłem rozprowadzać wśród uczestników wiadomości dotyczące pielęgnic, głównie w postaci logów ze spotkań w Internecie, organizowanych z udziałem ekspertów takich jak Ad Konings, który udzielał prelekcji on-line i odpowiadał na zadawane pytania. Po pewnym czasie zacząłem rozprowadzać także materiały takie jak artykuły, recenzje linków i tym podobne, a lista dystrybucyjna zaczęła wyrastać nawet poza granice Fishroom – tak zaczął swoją działalność magazyn Cichlidae on-line. Po jakimś czasie pomyślałem sobie, że szkoda byłoby gdyby te wszystkie dokumenty docierały tylko do ograniczonej grupy ludzi i postanowiłem stworzyć stronę domową, aby utrzymać je w jednym miejscu i konsultować z innymi – w taki sposób narodził się Cichlid Room Companion. Od samego początku, od pięciu lat, korzystamy z gościnności Johna Benna i Petsforum, którzy nie pobierają od naszej witryny opłat. Cichlid Room Companion jest obecnie bardzo duży, liczy już ponad 3.500 plików i notuje ponad 16.000.000 hitów w miesiącu. Nie miałem ostatnio zbyt wiele czasu na aktualizację, ale dokonałem reorganizacji mojego czasu, co pozwoli spędzać mi większość sobót na pracy nad stroną. Wiem jednak, że nie będzie ona kompletna nigdy i że jest to projekt na całe życie. Gotów jestem się tym zająć.

Byłeś zaangażowany w działalność “Grupo Mexicano de Ciclidofilos” i wydawany przez nią kwartalnie biuletyn “Gaceta del Ciclidofilo”. Wiem jednak, że stowarzyszenie nie istnieje od pewnego czas. Czy mógłbyś powiedzieć nam jak Twoim zdaniem będzie rozwijał się ruch akwarystyczny związany z hodowlą pielęgnic i jaki jest jego obecny stan?

Tak, rzeczywiście, Grupo Mexicano de Ciclidofilos już nie istnieje. Próbowałem ponownie założyć Klub, pod koniec 1994 roku, kiedy zaprojektowałem publikację związaną z Klubem, Gaceta del Ciclidofilo, która po raz pierwszy pojawiła się na początku 1995 roku.

Próbowałem i myślę, że udało mi się odnieść sukces w wydaniu wysokiej jakości publikacji, mimo że dysponowałem dość ograniczonymi funduszami. Ze względu na ograniczoną liczbę egzemplarzy (mieliśmy pierwotnie około 20 członków), publikacja ta była wykonywania ręcznie. W pierwszym numerze po prostu przykleiłem kolorowe zdjęcia na stronach biuletynu, którego tekst i podpisy byłe wcześniej wydrukowane na drukarce laserowej a okładka wydrukowana była kolorowo. Rezultat okazał się być satysfakcjonujący. Jeszcze później zdecydowałem się skanować i drukować zdjęcia przy pomocy kolorowej drukarki laserowej. Rezultat był nawet lepszy, ale praca włożona w stworzenie pojedynczego egzemplarza biuletynu włączając w to tłumaczenie, wydawanie, layout, proces tworzenia ilustracji, drukowanie, składanie, pakowanie do kopert, znakowanie i wysyłanie, to było ponad to co mogłem poświecić poza moimi codzienną działalnością. I chociaż większość pracy mógłbym wykonywać wieczorami, zabierałoby mi skompletowanie każdego numeru zajmowałoby mi ponad 80 godzin, zakładając że miałbym już artykuły i zdjęcia.

Wysłałem listy wykonane przeze mnie plakaty do ponad 120 sklepów akwarystycznych w całym Meksyku i nawiązałem kontakty z wieloma hobbystami i lokalnymi klubami. Ze wszystkich stron dostawałem pozdrowienia, ale poza nielicznymi przypadkami, nie przybywali nowi członkowie i nie oferowano mi pomocy. Tak więc, po pierwszym roku publikacji, wstrzymałem prace, zatrzymując stronę tytułową dla klubu. Po roku otrzymałem wiele zapytań o klub i postanowiłem wypuścić publikację raz jeszcze. Wydałem jeszcze dwa kolejne numery “Gaceta del Ciclidofilos” ale liczba członków nigdy nie przekroczyła 45 (wielu spośród nich było anglojęzycznych). W końcu postanowiłem dać sobie z tym spokój – miałem dość! Ciągle jednak utrzymuję stronę klubową (http://www.petsforum.com/gmc/) ale jej treść jest zintegrowana z hiszpańska sekcją Cichlid Room Companion (http://www.cichlidae.com/deafault-es.html)gdzie staram się umieszczać wysokiej jakości informacje o pielęgnicach, dla akwarystów z całego świata posługujących się językiem angielskim.

Twoje przyszłe plany zakładają napisanie książki o pielęgnicach, czy mógłbyś nam powiedzieć coś więcej na ten temat?

Ideę napisania książki zaszczepił mi mój dobry przyjaciel Ad Konings, kiedy przemierzałem z nim rzeki i biotopy Meksyku i Centralnej Ameryki. Ad był zainteresowany robieniem zdjęć pod wodą meksykańskim pielęgnicom a ja zaoferowałem mu swoją pomoc. Odbywaliśmy nasze podróże w ciągu 7 lat i zrobiliśmy w tym czasie wiele zdjęć. Powiedziałem Adowi wszystko co widziałem na temat pielęgnic z Meksyku. Nauczyliśmy się też wielu nowych rzeczy w czasie tych podróży. Ad myślał o tym, że powinniśmy napisać książkę która mogłaby zostać wydana przez Cichlid Press. Zakochałem się w tym pomyśle i zacząłem go opracowywać w myślach. Mam już obecnie wszystkie materiały jakich potrzebowałem i że to już tylko decyzja chwili aby zabrać się za prace nad tym projektem. Uznałem, że nigdy nie będę w posiadaniu wszystkich informacji i wszystkich idealnych zdjęć, jakie chciałbym zgromadzić przed napisaniem książki, tak więc myślę, że nadszedł czas aby zacząć działać. Zrealizowanie projektu zajmie nieco czasu, zwłaszcza, że ostatnio dość dużo czasu i wysiłku wkładam w mój rozwój zawodowy, ale uwierz mi, kiedy książka będzie już gotowa (jeśli nic się nie stanie w międzyczasie), będzie to najlepsza od wielu lat pozycja o pielęgnicach z Meksyku i będzie zawierała zdjęcia wszystkich gatunków.

Juan: czy mógłbyś na koniec zdradzić jakie jest Twoje ulubione wino? Powinniśmy to wiedzieć, jako że mamy nadzieję gościć Cię w Polsce.

To byłoby fantastyczne. Nie jestem szczególnie wybredny. Jestem pewien, że jakiekolwiek, dobre polskie wino będzie doskonałe. Ważna jest możliwość bycia tam i zawiązywania nowych przyjaźni!

rozmawiała Marzenna Kielan

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

Juan Miguel Artigas Azas urodził się 9 września 1959 roku w Meksyku. W 1981 roku uzyskał dyplom inżyniera na Uniwersytecie San Luis Potosi i rozpoczął swoją karierę zawodową. Od wielu lat umiejętnie godzi swoje zainteresowania zawodowe z pasją do swojego wielkiego hobby, którym są pielęgnice z Centralnej Ameryki. Jego przygoda z akwarystyką zaczęła się już wówczas kiedy jako 6 – letni chłopiec nurkując w jednej z przybrzeżnych lagun, dostrzegł kilka pielęgnic. Do 1978 roku, to jest do roku kiedy założył swoje pierwsze akwarium, obserwował pielęgnice w ich środowisku naturalnym. Od 1978 nieprzerwanie hoduje właśnie pielęgnice. W chwili obecnej specjalizuje się w hodowli i poszerzaniu wiedzy dot. pielęgnic Centralnej Ameryki, które jak sam mówi, hoduje, fotografuje, studiuje i rozmnaża. Juan Miguel Artigas Azas jest twórcą jednego z najlepszych i najciekwaszych serwisów akwarystycznych – “The Cichlid Room Companion”. Prowadzony z wielkim poświęceniem i rozmachem serwis - http://cichlidae.com/, nagrodzony do chwili obecnej 9- krotnie tytułami takimi jak: Project Cool, Gold Cichlid Site Award, Link of the Week i wiele innych, zawiera wiele cennych i interesujących artykułów, zdjęć, informacji i odpowiedzi na pytania czytelników, udzielonych i przekazanych przez autorytety akwarystyczne z wielu stron świata. Część z artykułów jest autorstwa samego Juana Miguela. Ten niezwykle energiczny człowiek interesuje się także, komputerami, podróżami, fotografią i nurkowaniem. Z niezmąconą energią potrafi nawiązywać przyjaźnie z akwarystami z całego świata, ucząc ich karmić ryby bananami i arbuzami.