Ad Konings

Kocham pielęgnice

Rozmowa z  Adem Koningsem, badaczem pielęgnic afrykańskich

Pierwsze akwarium pojawiło się w Twoim domu kiedy miałeś 12 lat, a pierwszymi rybami, które hodowałeś były Apistogramma agassizii, ale czy pamiętasz dlaczego to właśnie pielęgnice okazały się dla Ciebie być takie interesujące?
 - Zafascynowało mnie, że taka maleńka rybka potrafi w sobie rozwinąć takie pełne wigoru zachowanie w obronie swojego potomstwa. Gotowe byłyby dosłownie raczej oddać życie, niż pozwolić innym rybom na potraktowanie swoich małych jako pokarmu. Poza tym, pielęgnice nawet w tym czasie, kiedy nie wychowują młodych, reagują na siebie, kontaktują się ze sobą i nie pływają w kółko jak bezgłowe kurczaki, co często robią inne akwariowe ryby. Nigdy nie znudziło mnie obserwowanie pary pielęgnic.

Czy pamiętasz swoją pierwszą pielęgnicę pochodząca z jeziora Malawi?
 - Pierwszymi pielęgnicami z jeziora Malawi jakie trzymałem u siebie były Aulonocara, nazywane w tym czasie Aulonocara nyasse. Znacznie później dowiedziałem się, że musiały to być ryby pochodzące z odłowu w Mozambiku, z Matengula. Bracia Furzer, stacjonujący w Matangula, byli wówczas pierwszymi eksporterami gatunku Aulonocara. Henry i Peter Davis, dwaj inni eksporterzy, stwierdzili, że oni też muszą mieć ten gatunek. Wysłali więc swojego najlepszego nurka, Jamesa Pindani, aby zakradł się do Mozambiku, w pobliże wyspy Likoma, niedaleko Cobwe (Cóbue), gdzie znalazł on rzeczywiście niebieską Aulonocarę, którą David w krótkim czasie także zaczął eksportować. Ich odmianie brakowało jednak pomarańczowo-czerwonego paska za głową.

Jako nastolatek miałeś już sporą grupkę ryb w swoich akwariach, musiałeś spędzać sporo czasu opiekując się nimi: czyszcząc zbiorniki, podmieniając wodę itd. Czy zamiast hodować ryby nie wolałeś jeździć na rowerze lub chodzić z przyjaciółmi na mecze piłki nożnej?
 - Nie, cały swój czas poświęcałem rybom. Miałem przyjaciela, który także interesował się rybami i razem podróżowaliśmy po Holandii, do wszystkich większych sklepów zoologicznych, próbując dostać nowe, lub bardzo rzadkie gatunki. Po paru latach, kiedy miałem mniej więcej 15 lat, pielęgnice pochłonęły mnie całkowicie. Większość z nich mogłem wówczas zobaczyć lub nabyć niedaleko mojego domu, w miejscu nazwanym później Verduijn Cichlids.

Czas na nieco zwariowane pytanie. Niektórzy akwaryści nadają swoim rybom imiona. Czy nazwałeś kiedyś którąś ze swoich ryb?
 - Nie przypominam sobie. Chyba zawsze traktowałem je jak odrębne istoty i nie personifikowałem ich. Opisałem kilka ryb, a ich nazwy gatunkowe dedykowałem przyjaciołom lub ichtiologom, którzy dużo zrobili dla pielęgnic, ale nie dałem (jeszcze!) imienia, żadnej określonej pojedynczej rybie.

Pierwszy raz odwiedziłeś jezioro Malawi w 1980 roku. Od tego momentu byłeś tam wiele razy. Zapewne doświadczyłeś w czasie tych podróży wielu niezwykłych rzeczy. Czy mógłbyś nam opowiedzieć o jednym z takich najbardziej fascynujących wydarzeń?
 - Najbardziej fascynujące jest oglądanie pielęgnic w miejscu ich występowania. Nie potrafię opisać uczucia, ogarniającego żarliwego hobbystę, obserwującego ryby, które zna i kocha, po raz pierwszy w ich naturalnym środowisku, w najlepszej kondycji, demonstrujących swoje najpiękniejsze kolory. Jest to tak zniewalające, że nie chcesz po prostu już nigdy wyjść z wody. To piękniejsze niż mogłeś sobie wyobrazić.

Teraz coś odrobinę osobistego: Czy jest takie miejsce w Afryce, które kochasz najbardziej i którego brakuje Ci, gdy jesteś u siebie w domu, w USA?
 - Tak, oczywiście. Lubię być nad i na obu jeziorach, Tanganice i Malawi. W czasie ekspedycji, kiedy całe dnie spędza się zjadając kilka bananów, trochę ryżu i konserwę rybną, trudno czasami mówić o zabawie, ale widok ryb sprawia, że każdy wysiłek jest bez znaczenia. Ale żyć i mieszkać w Afryce to zupełnie inne zagadnienie. Nie byłbym w stanie tam pracować, jako że do swojej pracy potrzebuję teflonu, elektryczności, przejezdnych dróg itd., Ale jeśli nie potrzebujesz zarabiać na życie Afryka jest wspaniałym, wielkim i niezniszczonym jeszcze miejscem.

Parę lat temu przeprowadziłeś się z Niemiec do El Paso (USA). Czy teraz masz więcej miejsca dla swoich afrykańskich pupili? Ile akwariów masz obecnie i co w nich hodujesz?
 - W Niemczech miałem 42 zbiorniki podstawowe i akwarium pokazowe w salonie. Teraz, w El Paso, mam tylko jedno (1800 litów) z siedmioma jedynie przedstawicielami Cyphotilapia frontosa Samzi. Zbyt często przebywam poza domem, udzielając odczytów dla klubów lub podróżując i nie mogę obciążać mojej żony opieką nad zbyt wieloma zbiornikami. Kiedy wyprowadzaliśmy się do El Paso, powiedziała, że będzie zajmować się tylko jednym akwarium....

Czy masz jakąś ulubioną rybę z jeziora Malawi?
 - Moją ulubioną malawijską pielęgnicą jest Benga Aulonocara (A. Baenshi). W jej naturalnym środowisku ta ryba jest nie do przeoczenia, to prawdziwa piękność!!

Jesteś autorem wiele doskonałych książek o pielęgnicach, są one sławne na całym świecie, czy zamierzasz napisać coś jeszcze o jeziorze Malawi?

 - Dziękuję za tę pochlebną opinię. Pracuję nad trzecią edycją ,,Pielęgnic Malawi w ich naturalnym środowisku'', która zostanie opublikowana wraz z CD-ROM. Mam tak wiele zdjęć pielęgnic z jeziora Malawi, że nie jestem w stanie ich wszystkich zmieścić w jednej książce, tak, więc część pojawi się na CD-ROM. Książka planowana jest na wiosnę 2001 roku.

rozmawiała: Marzenna Kielan

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

 

Ad Konings to autor wielu bestsellerów akwarystycznych . Jest członkiem wielu ichtiologicznych stowarzyszeń i klubów, w których działa z nieustającą pasją. Ściśle związany z Cichlid Press. Z prostotą  dzieli się swoją niezwykłą wiedzą z czytelnikami, sukcesywnie publikując artykuły i książki. Wszystkie pisane pięknym językiem i obfitują w fotografie autora.

Ad Konings pochodzi z Rotterdamu. Od paru lat mieszka
w El Paso (USA). Jest jednym z tych niezwykłych ludzi, którzy niemal od dzieciństwa wiedzą co chcieliby robić przez całe swoje życie. Już jako nastolatek Ad hodował ryby i poświęcał im cały swój wolny czas.

W wieku 12 lat był posiadaczem 650 litrowego akwarium, w którym hodował oprócz innych ryb, swoje ulubione pielęgnice. Od 1980 roku, rozwijając swoją pasję, zajął się współpracą z Dirkiem Verduyin, największym sklepem zoo na terenie Holandii. Pracując wyłącznie w soboty razem ze swoim przyjacielem Fransem Hertogiem, doprowadzili sklep do prawdziwego rozkwitu, oferując w nim na sprzedaż ponad 300 różnych gatunków pielęgnic.